sobota, 22 czerwca 2013

FASHION DEMOCRACY

Wszyscy dobrze wiemy i nikt nie stra się tego ukryć, że dałyśmy się uwieźdź lenistwu i zwyczajanie spoczęłyśmy na laurach. Zaczęło się od tego, że temat BLOG, który zajmował nas średnio 3 razy dziennie był poruszany maksymalnie 3 razy tygodniowo. Wypierałyśmy go z głowy, z codziennego życia. Przeszkadzająca, niepokojąca myśl. I nagle coś się budziło, jakieś wspomnienie, wzruszenie. Drżącymi palcami wystukiwałyśmy powoli na klawiaturze l i v e c r e a t e ... , zmęczonym wzrokiem omiatałyśmy ostatnie tak znane nam zdjęcia i z bólem serca klikałyśmy w komentarze czekające na moderację. Tam całe to cierpienie przemieniało się w dziką euforię i już układałyśmy plan na następne miesiące blogowania. Nie trzeba pisać jak to się kończyło.
Ale niektórzy potrzebują szczególnego bodźca. Szafiarki dostały interesującego maila...

Napisała do nas reprezentantka  Warsaw Fashion Weekend, jednej z największych komercyjnych imprez modowych w Polsce w sprawie ich najnowszego projektu - FASHION DEMOCRACY summer. 
 Co to jest? Organizatorzy wyjaśnią to najlepiej.


"Fashion Democracy jest imprezą z cyklu Pop Up Shop. Na miejsce FD wybrano centrum handlowe- nieprzypadkowo. Zgodnie z założenie FD, impreza ma na celu przybliżenie szerszej publiczności twórczości niezależnych polskich projektantów. Na stałe współpracujemy z projektantami, organizując imprezy Designer Sample Sale już od 2005 roku.

Fashion Democracy to wyjątkowe kolekcje młodych, zdolnych, polskich projektantów. Moda unikalna, niezwykła, ponadczasowa. W komercyjnym postrzeganiu mody nie widzimy nic złego. Nie chcemy przylepiać jej etykietek towaru niszowego, niedostępnego. Naszym celem jest wejście mody autorskiej w struktury miasta i przełamanie stereotypu mody dla wybranych.
Fashion Democracy wzięło się z chęci połączenia artystycznego charakteru mody i jej użytkowego aspektu. Impreza pozwala firmie/ projektantowi tworzyć unikalneśrodowisko, które angażuje klientów i stwarza nową przestrzeń kontaktu."

Tak to wyglądało w Warszawie:

 

Mieszkańcy Torunia!!
 
Organizatorzy Fashion Democracy szukają młodych projektantów, którzy chcą się pokazać w TORUŃ PLAZA = pokazać się bardzo dużej ilości osób, i mieć szansę sprzedać swoje projekty!
Kontakt dla zainteresowanych:  zosia@fashionweekend.pl


 
 
Wszystkich innych zachęcamy do zarezerwowania sobie 6 lipca na wizytę w Plazie i konfrontację z alternatywnym światem mody. ;)

http://fashiondemocracy.pl/

https://www.facebook.com/fashiondemocracyy
 
julia & jagna


poniedziałek, 3 czerwca 2013


Czasami powrotów domniemanych musi być wiele. W naszym przypadku to kilka postów z zapewnieniem, że do blogowania wracamy.

A teraz to już tak bardzo na poważnie, co prawda bez uzgodnienia z moją współblogowiczką, ale możecie wziąć moje słowa po raz pierwszy na serio.

Bo za blogiem się stęskniłyśmy i postaramy się nadrobić własne lenistwo.

Trzymajcie za nas kciuki. :)

niedziela, 3 lutego 2013

Jest impreza.

 3 lutego- co to było? W głowie przemyka sto tysięcy historycznych dat. Aa, livecreate... obchodzi pierwsze urodziny! Na pewno szykuje się huczna impreza. Przecież właścicielki już oficjalnie ogłosiły reaktywacje -  głośno o tym w całym Toruniu. Jak to widzę?


Ogromny lokal po brzegi wypełniony przyjaciółmi bloga. Wszyscy perfekcyjnie reprezentujący dresscode glamour. Na ścianach wiszą zdjęcia świętujących blogerek - goście są zachwyceni, licytują fotografie.Stoły zastawione misternie układanymi piramidami z owoców, półmiskami z śródziemnomorskimi przystawkami i idealnie wypolerowanymi kieliszkami wypełnionymi drinkami we wszystkich możliwych kolorach. O północy na salę wjeżdża tort (średnica metra), gwar rozmów zagłuszają fanfary, a na niebie tańczą petardy. Królowe nocy ubrane w najlepsze kreacje od Chanel uroczyście zasiadają w swoich, wyłożonych mieniącymi się diamentami, tronach -prezent od zebranych. Ktoś doznaje olśnienia i rozpoczyna pieśń, adekwatną do okazji, Happy Birthday  (gdzieżby staroświeckie sto lat?!). Po chwili wszyscy dołączają się do pomysłodawcy i głaszcząc językiem każdą sylabę wypełniają salę podniosłym śpiewem, który, mącąc ciszę nocy, frunie do chmur. Blogerki, wzruszone gestem, ocierają łzy jedwabną chustą (wcale nie ukradkiem).


A może prywatny festiwal muzyczny naśladujący Woodstock lat 60.? Bardzo prywatny i bardzo udawany. Sami bliscy znajomi, dobra muzyka, gdzieś tam w tle: blog. Totalna zmiana imagu livecreatehavefun. Dziewczynki w wyprasowanych sukienkach zmieniają się w buntowniczki w podartych dżinsach. Krzyczą tańczą, profanują swoją młodość i zarażają radością wszystkich wokoło. Uroczysty toast o północy i powrót do zabawy. Jednak nie dajmy się zmylić! Moda stanowi tutaj jedno z najważniejszych zagadnień. 


Wróćmy do rzeczywistości, jednak to TYLKO urodziny bloga. Odświeżamy wspomnienia. Całonocne rozmowy, kochany internet, wspólne gotowanie - całkiem nowatorski tort, czyli najlepsza na świecie pizza, taniec na stole, 10 tabliczek czekolady z orzechami, jedzenie, jedzenie, jedzenie, muzyka, kawa, zdjęcia, tumblr, ciuchy, blog. I dmuchanie świeczek, jednej świeczki. O tak, o północy!


HA HA HA! Blogerki siedzą, każda w swoim domu, nad książkami i próbują wszystkich na około oszukać, że pilnie się uczą. I bynajmniej nie czynią tego w sukniach znanych projektantów. Absurd sytuacji pogłębia się bardziej: nawet się dzisiaj nie spotkały! Nie kupiły muffiny w ulubionej kawiarni, nie powspominały tamtej nocy. Tych niezwykłych godzin spędzonych przy małym komputerku w domu babci. Nie powstydziły się wspólnie za ostatnie 2 miesiące okrywania hańbą ukochanego dzieciątka. Żadnych balonów, urodzinowej sesji i tego Uroczystego Powrotu. Pojawiamy się tak jak znikamy - bez pompy, znienacka. Ale nie da się zaprzeczyć, JESTEŚMY. Na razie tylko się witamy, cicho przepraszamy i ruszamy.

Jagna.

wtorek, 22 stycznia 2013

Coraz to bliżej celu!



Tylko namiastki, kawałki, resztki, ostatki, oczekiwanie, wciąż pewna niechęć, wciąż pytanie po co.

Zimowisko w pełnej krasie. Śniegu po pasy, mróz zamrażający kości, białe, leniwe poranki, smakują nam
mdłą radością.

http://livecreatehavefun.blogspot.com/2012/02/ferie.html

Czyżby rok temu nie było podobnie? Zaraz, chwila, un momento, seniorita! Rok temu, no może nie cały, ale niedługo nam stuknie, założyłyśmy bloga. Tamta euforia przerodziła się w niezrozumiałą wątpliwość.

Jagno, z Wisły wróć i porozmawiajmy o losach livecreatehavefun, ma wspólniczko najdroższa.

Powracająca z dalekich krain, Julia.

sobota, 22 grudnia 2012

Ciąg dalszy nastąpi?

Livecreatehavefun. Wpisuję z obawą i z nie mniejszą oglądam najnowszy post. O ile najnowszym można nazwać taki sprzed miesiąca. Pięknego listopadowego dnia zmęczonym blogerkom objawił się komunikat o niemożności wstawiania zdjęć. Można by to naprawić, poszperać, postarać się. A nas jakoś... rozleniwiło. Minął miesiąc bez "out fitów", komentarzy, noszenia szczotki w torebce. Było dobrze. Zatęskniłam? Troszeczkę. Zmiany, zmiany, zmiany.

Na razie jest nowy motyw. I nowy post. Żałosny, bo bez zdjęć. Kto wie, może blog odżyje już niebawem?

Wesołych świąt.
Julia. :)