czwartek, 26 lipca 2012

New york, new york...


Dobry wieczór! :)
Jak pięknie płynie czas... Gdzieś tam snuje się "New york, new york" śpiewany przez wspaniałą Carey Mulligan (ach, mieć tyle klasy w sobie!), przede mną parująca, cynamonowa herbata i książka, która kusi mnie bardzo i zachęca do zakończenia klikania w klawiaturę... Upał już nawet nie przeszkadza, kot mruczy, Carey śpiewa, herbata czeka, książka też, a ja nie potrafię sklecić zdania... 














Więc dzisiaj krótko. A nawet mniej niż krótko, bo już kończę... Przecież o ciuchach miało już nie być, a o dzisiejszym dniu też nie ma co pisać. Weny brak, filozofować nie będę, więc lepiej skończę w tym miejscu, a Wy obejrzyjcie sobie zdjęcia, posłuchajcie czegoś dobrego i odpoczywajcie, jak pewnie ja w chwili kiedy to czytacie. Ugh, to się zaplątałam. Mówiłam, że upał nie przeszkadza? Cofam.
Obiecuję poprawę :)













 Jolo :)

8 komentarzy:

  1. Sukienka, buty, kapelusz i torebka ! Wszystko takie idealne ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Nikt nie zastąpi miejsca Bartka :P Mam je dla nich obu, szkoda tylko, że jeden mieszka 300 km ode mnie... Piękne macie te sukienki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. fajny blog ^^
    zapraszam do mnie : http://co-la-da.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. nigdy nie obdarzałam sympatią długich sukienek w dodatku bez ramiączek ale na Was prezentują się świetnie :)

    ______________
    N.S

    OdpowiedzUsuń
  5. strasznie podobają mi się długie sukienki jednak przy wzroście 160cm wyglądam w nich niekorzystnie. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam 160 cm wzrostu i przyznam, że bałam się założyć tę sukienkę. Jednak lustro trochę mnie oszukało i wcale nie wyglądałam jak liliput.
      Poza tym zawsze możesz skorzystać z pomocy niezawodnych (choć mniej wygodnych) obcasów ;)
      Jagna

      Usuń
  6. obydwie maxi boskie, kazda na swoj indywidualny sposob co jest fajne :)

    OdpowiedzUsuń