wtorek, 20 listopada 2012

Dear room, I'm in love with you!


Pokój. Miejsce, gdzie mogę wypłakać się w poduszkę. Planować najbardziej radykalne zmiany. Marzyć o niedostępnym. Kochać się w bohaterach książek. Ciąć gazety i przyklejać zdjęcia, gdzie tylko mi się podoba. Mogę w końcu... pójść do łóżka, wziąć tomik poezji, parujący kubkiem herbaty. Pół śpię, pół czytam. Znów trochę marzę, zanim oddam się snu. Ach, pokoju. Kocham cię!





Kiedyś miejsce zdecydowanie znienawidzone. Okres gimnazjum, czyli ogólnego ogłupienia i bezsensownego buntu. Mój pokój był miejscem snu. Tylko i wyłącznie. Wszystko inne robiłam wszędzie tylko nie tutaj. Bo przecież mam beznadziejny dywan w kotki i swoje zdjęcie z okresu wypadania mleczaków na ścianie. I jakieś łóżko za małe. Generalnie, nuda, nuda, nuda. Ale, że był to okres buntu, to przecież nie będę wymyślać tutaj niczego innego. Skoro nikt nie obdarował mnie pokojem jak z tumblr'a to trudno, nie chcę mi się zmieniać. A co!





I nagle coś pękło. Zapragnęłam swojego kawałka ziemi, w całej dosłowności słowa SWÓJ. Chciałam królestwa, azylu, pięknego miejsca, do którego będę chciała wracać. No i co? No i jest. Co prawda cały czas w fazie tworzenia, zmieniania, dodawania i sprzątania, ale pokochałam mój pokój. Tak! Cel osiągnięty, mogę odkreślić to na mojej liście marzeń.




Co tutaj mam? Ach, nic szczególnego. Dużo papieru. Zdjęcia, gazety, książki, zeszyty, notesy, pamiętniki. KSIĄŻKI. Tak, w moim życiu odgrywają ważną rolę. Uwielbiam być w innym świecie, uwielbiam wynosić bohaterów książek do mojego życia i poznawać ich, czerpać z ich wiedzy i uczyć się. Uczyć się od nich. Więc, książki. Na podłodze, pod łóżkiem, w łóżku, na półce, na biurku. Ach, cała masa książek! 

Otaczam się cudzymi emocjami, właśnie książkami, zdjęciami, twórczością innych. Przez to sama się wzbogacam, chodzę po pokoju jak w transie. Jestem natchniona, zainspirowana. Przez ich artystyczną pieśń, komponuję swoją własną.






Mówiłam, że pokój jest na etapie tworzenia. Potrzebuję czegoś do słuchania muzyki, chcę dodać dźwięki do moich myśli, chcę, żeby wybuchały one przy akompaniamencie The doorsów. Więc odtwarzacz, adapter, wieża, radio. Wszystko jedno. Maszyna do pisania. Och, tak! Mum, please. Siedzieć przy biurku i cichutko stukać w klawisze. Jak słynny Sal Paradise.







Pokój stał się moim azylem, dlatego piszę tu o nim. Dla Was. Po części też dlatego, że nie mamy żadnych stylizacji (ci! nie wiecie o tym!). Dzisiaj nadrabiamy. Do usłyszenia niebawem kochani!

Julia. ;*

13 komentarzy:

  1. Ociekacie zajebistością! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tzn. Wasz blog, Wasze zdjęcia i słowa.

      Usuń
  2. Ale piękny pokój, bardzo klimatycznie - podoba mi się niesamowicie! :) Chyba nie muszę dodawać, że chciałabym taki mieć..

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo stylowy pokój ! I King tez musi być. Jaka jest Twoja najlepsza książka Kinga?

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny pokój ! ja swój też uwielbiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny. U mnie też pokój, ale raczej troszeczkę mniej...

    Zapraszam do siebie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny pokój! Właśnie taki jak z tumblr'a. Ahhh tylko pozazdrościć kreatywności...

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowicie klimatyczny pokój! Ja też kocham książki, jak widzę King u Ciebie też panuje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Taki pokój to prawdziwa oaza i azyl, przedmioty z "duszą",ksiązki, płyty, zdjęcia na których chce się zawiesić oko... Czuje się, że to miejsce, do którego chce się wracać, a będąc gościem trudno stąd wychodzić...:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niesamowity sobie wyczarowałaś klimat w pokoju. Też mam ogromną ochotę zrobić coś ze swoim, ale.. chyba brak mi kreatywności :(
    Jest szansa, że Jagna pokaże swój pokój? :P

    OdpowiedzUsuń
  10. DAJCIE JAKIEŚ NOWOŚCI !!!!!!

    OdpowiedzUsuń