sobota, 11 sierpnia 2012

Our street

Możemy uroczyście oznajmić, że znalazłyśmy rozwiązanie naszego street fashionowego problemu. Tuturutu! Zamiast wracać, dopiero wyruszamy na łowy najwcześniej o 16:30. Minął ponad miesiąc zanim wspaniałomyślnie zdecydowałyśmy się na popołudniowe zdjęcia. Wszystkim jeszcze nieoświeconym polecamy przesiedzieć w chłodnym miejscu straszliwe godziny szczytu, kiedy, jeszcze niedawno najukochańsze, słońce pali niemiłosiernie. Wcześniej wracałyśmy z nieodłącznym bólem głowy wprost na obiad, żeby potem jak sparaliżowane leżeć na kanapie w hmm... dość skąpym odzieniu. Teraz pełne energii (już po obiedzie) spędzamy najlepsze godziny śmiejąc się bez końca czym sprawiamy wrażenie mało inteligentnych przyjaciółek (zaznaczamy, że to tylko pozory!). A wokoło: prawdziwy pokaz mody!
Misi już nie musimy przedstawiać. Ona ZAWSZE wygląda nienagannie. Wystarczy patrzeć, podziwiać i czerpać inspiracje : )


Pełne optymizmu entuzjastycznie rozpoczęłyśmy dalsze poszukiwania (mrożone latte + muffina owoce leśne z czekoladą robią swoje). Nawet bez okularów (szok!) wypatrzyłyśmy zwiewną czerwoną spódnicę (odtąd nasze marzenie) i skocznym krokiem dotarłyśmy do właścicielki. Dianę od czasu pierwszego spotkania często widujemy na ulicy i uwielbiamy jej styl!

Ten plecak też nie daje o sobie zapomnieć i codziennie miga nam przed oczami wywołując salwy jęków i zachwytów.
Z okazji zbliżającego się września trwają poszukiwania plecaka idealnego. Jak na razie widziałam takich mnóstwo, jednak wszystkie zamiast wisieć z przywieszką; na sprzedaż, ogrzewały już cudze plecy. Gdzie mogłabym znaleźć uniwersalne, ale oryginalne plecaki?
 Już miałyśmy zmierzać w kierunku domu (obowiązkowy przystanek: plac zabaw w parku) kiedy nasze, zadziwiające jak bardzo spostrzegawcze, oczy zarejestrowały interesujący obiekt w okolicach horyzontu. Ambitnie postanowiłyśmy go dogonić. Chodem chodziarza w mig dotarłyśmy do już nie jednego lecz dwóch bliźniaczych niezwykłych obiektów ( tu należałoby wyjaśnić, że nasz horyzont znajduje się w odległości, mniej więcej, 50 metrów). Po dłuższej obserwacji doszłyśmy do wniosku, że goniłyśmy za butami. Beata zgodziła się na zdjęcie i dzięki temu uwieczniłyśmy idealną stylizacje.

Julia&Jagna

6 komentarzy:

  1. slicznie sa ubrane wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Beata nie ma do końca idealnej stylizacji, bo jej luźne spodnie skracają optycznie jej nogi.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny strój pierwszej z dziewczyn, szkoda że u nas jest zimno, trzeba chodzić w swetrach ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ponownie kazda kreacja ma cos w sobie ! ;)

    OdpowiedzUsuń